Historia grupy sięga 2002 roku, kiedy to w głowie perkusisty „Radio Bemba” powstał pomysł zebrania kilku muzyków z innych zespołów i stworzenia grupy, która będzie trzymała się „czystego stylu barcelońskich ulic”.
Drugi album zespołu Costo Rico zatytułowany "Cosas Ricas" ("smakołyki") przyniósł grupie nie tylko rozgłos poza rodzimą Barceloną, ale też i ojczystą Hiszpanią. Śpiewane po hiszpańsku piosenki autorstwa wokalistki Meri Lopez podbiły serca publiczności niemal w połowie europejskich krajów. Pełne energetycznych rytmów z pogranicza ska, reggae opatrzone są popowym, ale niebanalnym śpiewem Merii Lopez.
Pierwsze w Polsce wydanie CD albumu największej hiszpańskiej wokalistki lat 50-tych, 60 i 70 - tych. Dolores Vargas wyśpiewała w tamtych latach kilkanaście wielkich hitów, które weszły do kanonu iberyjskiej muzyki rozrywkowej.
Zarówno jej „Historia de un Romano”, „Maria Lisi”, „Macarrones”, „Achilipu”, czy choćby tytułowe „El Toro de la vida” - wszystkie zostały zebrane tu na jednym krążku.
Na rynek właśnie trafia kolejna część muzycznej serii Cafe Luna. "Hiszpańską Podróż - vol. 2" reprezentują współcześni artyści sceny hiszpańskiej grający pop, reggae, chill out i muzykę klubową.
W muzyce tego zespołu zakochał się Woody Allen, a zaraz potem, niemal wszyscy, którzy wybrali się na jego film „Vicky Cristina Barcelona”. Ich piosenka "Barcelona" stała się bowiem głównym tematem tego filmu. W obrazie tym pojawia się także „La ley del retiro” czyli kolejny utwór z ich debiutanckiej płyty „Eusebio”.
» Almasala „Eolh” Przemek Sztyler, IBERIA Records ( 17 Kwiecień 2010 17:37) - Czytano 1069 razy
Wokalistka tego zespołu opuściła rodzinną Kordobę, przenosząc się do Barcelony, by w 2001 roku rozpocząć swą przygodą z Ojos de brujo. Po nagraniu z nimi płyty „Vengue!” opuściła zespół, wikłając się w kilka innych muzycznych i pozamuzycznych projektów (jak choćby gra w filmie Carlosa Atanesa, jako „Piękność Reseau Celeste”) W końcu założyła swoją własną formację, zwaną właśnie ALMASALA.
» Freddy Marquez „Siesta” Przemek Sztyler, IBERIA Records ( 16 Kwiecień 2010 01:16) - Czytano 2373 razy
Urodzony i tworzący w Barcelonie Freddy Marquez jest przedstawicielem nurtu flamenco chill, ale w jego bardziej elektronicznej postaci. Chilloutowe utwory Marqueza nawiązują do etnicznej muzyki Półwyspu Iberyjskiego. Właśnie owe inspiracje , które jak sam podkreśla, zawdzięcza swojej mamie urodzonej w Granadzie, odróżniają go od innych wykonawców szeroko pojętego chilloutu. Z kolei na tle większości hiszpańskich wykonawców Flamenco CHILL, odznacza się większym przywiązaniem do elektroniki.
» FLAMENCO CHILL Przemek Sztyler, IBERIA Records ( 16 Kwiecień 2010 00:27) - Czytano 3551 razy
Flamenco Chill” jest pierwszą w Polsce kompilacją prezentującą hiszpańską odmianę chilloutu – zwaną w Hiszpanii właśnie - Flamenco Chill. Specyfika hiszpańskiego chilloutu polega na częściowym ograniczeniu występowania elektroniki na rzecz charakterystycznego brzmienia gitar, czasem trąbek czy instrumentów perkusyjnych. Leniwe brzmienia mocniej też podszyte są tu nostalgią, tak znamienną dla hiszpańskich kompozytorów.
Intro otwierającego płytę "Papeles mojados” sugeruje, że album odważnie przeniesie nas, nie tyle do Hiszpanii, ile do jej mauretańskich korzeni. Sam utwór z lekkim, choć wypełnionym tęsknotą refrenem, świetnie nadaje się na pierwszego singla. Tytuł drugiego („Duende del sur”) zdaje się potwierdzać andaluzyjski charakter płyty. Tymczasem tu jak i w następnym "Detalles" serwowany jest zwykły pop, jedynie delikatnie podparty orientalnym instrumentarium. No właśnie...
Na ekrany polskich kin trafił kolejny film Carlosa Saury, o wdzięcznym tytule „Iberia” zaś na sklepowych półkach możecie znaleźć wydany doń soundtack. Sam film może przywoływać w pamięci 2 poprzednie dzieła hiszpańskiego reżysera – „Flamenco” oraz „Tango”. Tym razem Saura wziął warsztat utwory hiszpańskiego kompozytora i pianisty, żyjącego na przełomie XIX i XX w. Isaaca Albeniza, autora suity pt. "Iberia". Wybrane utwory wykonywane są pod dyrekcją Roque Banos’a.
Zespół tworzony przez siostry Amparo i Cristiny Llanos (obie są wokalistami, a pierwsza z nich pełni dodatkowo też rolę gitarzystki) Jesúsa Antúnez (perkusja) i Samuela Titos (bas) nie raz w swej historii był nagradzany. Tym razem jednak grupa doczekała się i sukcesu stricte komercyjnego osiągając w Hiszpanii status platynowej płyty. Choć trzeba tu zauważyć, że na tamtejszym, chłonnym rynku, nie jest to bynajmniej równoznaczne ze znalezieniem się w ścisłym gronie najlepiej sprzedających się krążków.
„Cafe Luna" – hiszpańska podróż” to płyta stanowiąca autentyczną podróż po hiszpańskiej scenie muzycznej, a ściślej mówiąc po jej poszczególnych gatunkach i odmianach.
Chciałbym uniknąć porównań, ale swego rodzaju nieuczciwością byłoby „zataić” fakt, iż większość osób, które słyszą tę płytę, skojarzą ją sobie z dokonaniami Manu Chao. Pytanie jednak kto w owym zestawieniu lepiej się prezentuje… Rzecz gustu.
Jedyny bardziej znany u nas utwór Bebe to „Malo”. Klasyczne instrumentarium, okraszone (?) prostymi skrechami i lekko zachrypnięty kobiecy wokal na pierwszym planie. Piosenka wpada w ucho natychmiast, nie dziwi więc fakt, że stała się hitem w Hiszpanii i kilku innych krajach śródziemnomorskich.